KLUB INTELIGENCJI KATOLICKIEJ W PŁOCKU
News Search:
Strona Główna · Artykuły · Galeria · Linki · Kategorie Newsów · Forum · AKTUALNOŚCI · ARCHIWUM · Maj 23 2012 22:00:32
AKTUALNOŚCI
kronika wydarzeń
CYTAT
Ostatnie Artykuły
PROGRAM na KWIECIEŃ ...
ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEG...
PROGRAM na MARZEC 2012
ŚWIĘTO OFIAROWANIA P...
PROGRAM na LUTY 2012
ARCHIWUM
Archiwum
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Linki
Kategorie Newsów
Forum
Kontakt
Szukaj
AKTUALNOŚCI
ARCHIWUM

Witamy
Witamy na stronie internetowej Klubu Inteligencji Katolickiej w Płocku! Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w życiu naszego Klubu!
PROGRAM na MAJ 2012
CHARYZMAT NA KWIECIEŃ. POLSKOŚĆ.
CHARYZMAT NA KWIECIEŃ 2012 r.: POLSKOŚĆ

W miesiącu kwietniu pragniemy rozważać i kontemplować kolejny charyzmat naszego Klubu - POLSKOŚĆ.

CZYM JEST DLA POLAKA, CHRZEŚCIJANINA POLSKOŚĆ?
POLSKOŚĆ TO JEDNOŚĆ -
POUCZA NAS BŁOGOSŁAWIONY JAN PAWEŁ II, pisząc w swej ostatniej książce PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ:
"Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten «jagielloński» wymiar polskości […] przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym"[10]
.

Jana Pawła II pochwała patriotyzmu nie zatrzymuje się w granicach konfesyjnych i religijnych wyznaczonych przez katolicyzm. Żyjąc ethosem polskości jagiellońskiej, Papież Polak przezwycięża wąskie rozumienie polskości i polskiego patriotyzmu, które znalazło wyraz w stereotypie Polaka katolika, rozpowszechnionym przez wpływowe na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku nurty myśli narodowej. Trzeba jednak podkreślić, że to doniosłe przewartościowanie sensu polskości i patriotyzmu nie dokonuje się u Jana Pawła II w kategoriach myślenia politycznego, lecz poprzez ich istotne przezwyciężenie dzięki myśleniu o narodzie w kategoriach religijnych. Nie bez znaczenia przy tym pozostaje integracja pozytywnej oceny patriotyzmu z podejściem ekumenicznym i z duchem dialogu międzyreligijnego, która pozwala człowiekowi odczytywać pełniejszą prawdę o innych. Zasługą Jana Pawła II jest oczyszczenie patriotyzmu z uwikłania w ideologie nacjonalistyczne wyrosłe na gruncie myślenia areligijnego, a nawet antychrześcijańskiego, uwikłania, które niejednokrotnie prowadziło do politycznej instrumentalizacji przekonań religijnych.

Przywołując w przemówieniu podczas ekumenicznego spotkania z wiernymi Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Warszawie postacie luteran patriotów, którzy jako chrześcijanie przeciwstawili się nazizmowi i pozostali wierni swej Ojczyźnie Polsce, Jan Paweł II akcentował fenomen polskiego patriotyzmu, przekraczającego wąskie granice etniczne i konfesyjne. "Tak bp Bursche, jak bp Michelis [...] swoim życiem i swoją śmiercią zaprzeczyli niejako rozpowszechnionemu przekonaniu, że luteranin to Niemiec, a Polak to katolik"[31].

Rangę osobistego świadectwa mają wspomnienia dotyczące patriotyzmu Żydów. "Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm"[32].

Sensu papieskiego nauczania na temat idei polskości nie można ograniczać do okazjonalnego nawiązywania do świętowanych rocznic i bieżących wydarzeń. Lektura papieskich homilii przekonuje bowiem, że nauczanie to zostało wpisane w szerszy zamysł duszpasterski łączenia Ewangelii z kulturą w życiu narodów, w ciągu ich wielowiekowych dziejów. Jan Paweł II wyrasta z kultury polskiej, dlatego staje się zrozumiałe, że polskie doświadczenia dziejowe, w których realizowało się głębokie przenikanie wiary i kultury, stanowią poniekąd model, w którym Papież stara się odczytać sens bardziej uniwersalny, przekraczający lokalne uwarunkowania.

Włączając w swe nauczanie uniwersalne idee zrośnięte z dziejowym doświadczeniem Polski, Jan Paweł II jednocześnie krytycznie współtworzy ideę polskości, ukazując chrześcijańskie, otwarte na wspólnotę narodów, rozumienie idei narodowej jako alternatywy zarówno dla negacji roli pierwiastka narodowego w kulturze, jak i dla opcji nacjonalistycznej. Sprawia to, że Jan Paweł II występuje również jako uczestnik toczącego się od czasu zaborów sporu o rozumienie polskości. Oryginalność jego stanowiska w tym sporze polega nie tylko na fakcie, że zabiera on głos jako Papież Polak; jeszcze bardziej zaznacza się ona bowiem w jego metodzie oglądu idei polskości w kategoriach personalistycznych, porządkujących relację między osobą a narodem. Jan Paweł II nie tylko czerpie z polskiej tradycji, ale ją współtworzy w wyjątkowym momencie historycznym naznaczonym wyzwaniami: najpierw rewolucji i totalitaryzmu, a potem kulturowej dekonstrukcji duchowego dziedzictwa Europy. Papieskie podejście do idei polskości uwzględnia zarówno ciągłość chrześcijańskiego doświadczenia narodu, jak i potrzebę nowych interpretacji tego doświadczenia wobec konieczności stałego, mającego znamiona procesu dziejowego, kształtowania się narodowej podmiotowości w kulturze.

Łatwo zauważyć, że święci, którzy głęboko kochali Boga, w dużym stopniu okazywali to w jakiejś szczególnej miłości bliźniego. Częstokroć bowiem możemy oszukiwać siebie naszym trwaniem z Bogiem. Możemy się cieszyć słodkim, z głębi serca płynącym pokojem i myśleć, że kochamy Boga; jeśli jednak nic nas nie obchodzą ludzie żyjący dokoła nas, wtedy właśnie łudzimy samych siebie, a nasza relacja miłości z Panem jest bezowocna. Szczere oddanie się Bogu zawsze zakłada pragnienie i zdolność kochania innych, i to bardziej ze względu na nich samych, niż jako źródło zbierania dobrych uczynków.

PROGRAM NA KWIECIEŃ 2012 r.
ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO

Benedykt XVI – Orędzie na Wielki Post 2012

 Tematem tegorocznego orędzia wielkopostnego Ojca św. Benedykta XVI są słowa z Listu do Hebrajczyków: „Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków”.

«Troszczmy się o siebie wzajemnie,
by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków»
(Hbr 10, 24)

     Bracia i siostry!

    Wielki Post ponownie daje nam sposobność do refleksji nad tym, co stanowi centrum życia chrześcijańskiego – miłością. Jest to bowiem odpowiedni czas, abyśmy z pomocą Słowa Bożego i sakramentów odnowili naszą drogę wiary, zarówno osobistą, jak i wspólnotową. Jest to droga pod znakiem modlitwy i dzielenia się, milczenia i postu, w oczekiwaniu na radość paschalną.

W tym roku chciałbym przedstawić parę myśli w świetle krótkiego tekstu biblijnego, zaczerpniętego z Listu do Hebrajczyków: «Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» (10, 24). To zdanie występuje w perykopie, w której natchniony pisarz zachęca do pokładania ufności w Jezusie Chrystusie jako Najwyższym Kapłanie, który wyjednał nam przebaczenie i dostęp do Boga. Owocem przyjęcia Chrystusa jest życie według trzech cnót teologalnych: należy przystępować do Pana «z sercem prawym, z wiarą pełną» (w. 22), by trwać niewzruszenie w nadziei, którą wyznajemy (por. 23), troszcząc się nieustannie wraz z braćmi o «miłość i dobre uczynki» (por. 24). Mówi się też, że dla umocnienia tej ewangelicznej postawy ważne jest, by uczestniczyć w spotkaniach liturgicznych i modlitewnych wspólnoty, mając na względzie cel eschatologiczny: pełną jedność w Bogu (por. w. 25). Skupię się na wersecie 24, który w paru słowach przekazuje cenną i zawsze aktualną naukę na temat trzech aspektów życia chrześcijańskiego; są nimi troska o bliźniego, wzajemność i osobista świętość.

1. «Troszczmy się» – odpowiedzialność za brata

Pierwszym elementem jest wezwanie do tego, by «się troszczyć» – występuje tu grecki czasownik katanoein, który oznacza: uważnie obserwować, być uważnym, przyglądać się w sposób świadomy, dostrzegać pewną rzeczywistość. Spotykamy go w Ewangelii, kiedy Jezus mówi uczniom, by «przypatrzyli się» ptakom na niebie, które Boża Opatrzność otacza gorliwą troską, choć się nie trudzą (por. Łk 12, 24), i zachęca, by «dostrzec», że mamy belkę we własnym oku, zanim zobaczymy drzazgę w oku brata (por. Łk 6, 41). Znajdujemy go również w innym fragmencie Listu do Hebrajczyków, jako zachętę, by «zwrócić uwagę na Jezusa» (por. 3, 1), Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania. A zatem czasownik rozpoczynający wezwanie, o którym mówimy, zachęca, by patrzeć na drugiego człowieka, przede wszystkim na Jezusa, i by troszczyć się o siebie nawzajem, by nie okazywać dystansu, obojętności wobec losu braci. Tymczasem często dominuje postawa przeciwna: obojętność, brak zainteresowania, które rodzą się z egoizmu, maskowanego przez pozorne poszanowanie «sfery prywatnej». Także dzisiaj z mocą rozbrzmiewa głos Pana, który wzywa każdego z nas do troszczenia się o bliźniego. Także dzisiaj Bóg nas prosi, abyśmy byli «stróżami» naszych braci (por. Rdz 4, 9), abyśmy tworzyli relacje nacechowane wzajemną troskliwością, zabieganiem o dobro drugiego i o jego pełne dobro. Wielkie przykazanie miłości bliźniego nakazuje i apeluje, by mieć świadomość, że jest się odpowiedzialnym za tego, kto tak jak ja jest stworzeniem i dzieckiem Bożym: fakt, że jesteśmy braćmi w człowieczeństwie, a często także w wierze, winien nas skłaniać do dostrzegania w bliźnim prawdziwego alter ego, nieskończenie umiłowanego przez Pana. Jeżeli zaprawiamy się w tym braterskim patrzeniu, wówczas solidarność, sprawiedliwość, a także miłosierdzie i współczucie w naturalny sposób rodzą się w naszym sercu. Sługa Boży Paweł VI twierdził, że współczesny świat cierpi przede wszystkim z powodu braku braterstwa: «Ludzkość jest ciężko chora. Przyczyną tej choroby jest nie tylko zmniejszenie się zasobów naturalnych i ich chciwe zgromadzenie przez niewielu, ile raczej rozkład braterskiej więzi zarówno między ludźmi, jak i między narodami» (enc. Populorum progressio [26 marca 1967], n. 66).

Troska o bliźniego oznacza, że pragniemy jego czy jej dobra pod każdym względem: fizycznym, moralnym i duchowym. Wydaje się, że współczesna kultura przestała rozróżniać dobro i zło, tymczasem trzeba z mocą podkreślać, że dobro istnieje i zwycięża, ponieważ Bóg «jest dobry i czyni dobro» (por. Ps 119 [118], 68). Dobrem jest to, co rodzi, chroni i promuje życie, braterstwo i wspólnotę. Odpowiedzialność za bliźniego oznacza zatem pragnienie i czynienie dobra drugiego człowieka, z nadzieją, że i on otworzy się na logikę dobra; interesować się bratem znaczy otworzyć oczy na jego potrzeby. Pismo Święte ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakim jest zatwardziałość serca, wywołana przez swego rodzaju «duchową znieczulicę», która czyni ślepymi na cierpienia drugiego człowieka. Ewangelista Łukasz przytacza dwie przypowieści Jezusa, ukazujące dwa przykłady takiej właśnie sytuacji, która może zapanować w sercu człowieka. W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie kapłan i lewita obojętnie «przechodzą obok» człowieka napadniętego i obrabowanego przez zbójców (por. Łk 10, 30-32), natomiast w przypowieści o bogaczu człowiek opływający w dobra nie zwraca uwagi na ubogiego Łazarza, który umiera z głodu pod jego drzwiami (por. Łk 16, 19). W obydwu przypadkach mamy do czynienia z przeciwieństwem «troszczenia się», patrzenia z miłością i współczuciem. Co nie pozwala humanitarnie i z miłością patrzeć na brata? Często bogactwo materialne i dostatek, a także stawianie na pierwszym miejscu własnych interesów i własnych spraw. Nigdy nie powinniśmy być niezdolni do «miłosierdzia» nad cierpiącym człowiekiem; nigdy nie mogą tak bardzo pochłaniać nas nasze sprawy i nasze problemy, że nasze serce stanie się głuche na wołanie ubogiego. Natomiast właśnie pokora serca i własne doświadczenie cierpienia mogą wzbudzić we wnętrzu człowieka współczucie i empatię: «Sprawiedliwy zajmuje się sprawami ubogich, grzesznik nie ma [dla nich] zrozumienia» (Prz 29, 7). Tym samym zrozumiałe staje się błogosławieństwo «tych, którzy się smucą» (Mt 5, 4), to znaczy tych, którzy potrafią zapomnieć o sobie i wzruszyć się cierpieniem drugiego człowieka. Spotkanie z drugim i otwarcie serca na jego potrzeby są sposobnością do zbawienia i szczęśliwości.

«Troszczenie się» o brata oznacza również, że dbamy o jego dobro duchowe. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pewien aspekt życia chrześcijańskiego, który jak mi się wydaje, popadł w zapomnienie – upomnienie braterskie z myślą o zbawieniu wiecznym. Dzisiaj na ogół podchodzi się z dużą wrażliwością do kwestii opieki i miłości w kontekście dobra fizycznego i materialnego innych, natomiast niemal całkowicie pomija się milczeniem duchową odpowiedzialność za braci. Inaczej jest w Kościele pierwszych wieków i we wspólnotach cechujących się prawdziwie dojrzałą wiarą, którym na sercu leży nie tylko cielesne zdrowie brata, ale także zdrowie jego duszy, ze względu na jego ostateczne przeznaczenie. W Piśmie Świętym czytamy: «Strofuj mądrego, a będzie cię kochał. Ucz mądrego, a będzie mądrzejszy, oświecaj prawego, a zwiększy swą umiejętność» (Prz 9, 8-9). Sam Chrystus mówi, żeby upominać brata, który grzeszy (por. Mt 18, 15). Czasownik oznaczający upomnienie braterskie – elenchein – to ten sam, który odnosi się do prorockiej misji chrześcijan, jaką jest piętnowanie pokolenia tych, którzy ulegają złu (por. Ef 5, 11). Tradycja Kościoła zaliczyła «upominanie grzeszników» do dzieł miłosierdzia duchowego. Ważną rzeczą jest ocalenie tego aspektu miłości chrześcijańskiej. Nie należy milczeć w obliczu zła. Mam tu na myśli postawę tych chrześcijan, którzy przez szacunek dla człowieka lub po prostu z wygodnictwa dostosowują się do powszechnie panującej mentalności, zamiast przestrzegać swych braci przed tymi sposobami myślenia i postępowania, które są sprzeczne z prawdą i nie prowadzą do dobra. Upomnienie chrześcijańskie nie jest jednak nigdy formułowane w duchu potępienia czy oskarżenia; wypływa zawsze z miłości i miłosierdzia i rodzi się z prawdziwej troski o dobro brata. Apostoł Paweł pisze: «Gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie» (Ga 6, 1). W naszym świecie, przesyconym indywidualizmem, trzeba odkryć na nowo, jak ważne jest upomnienie braterskie, aby razem podążać do świętości. Nawet «prawy siedmiokroć upadnie» (Prz 24, 16) – mówi Pismo Święte – a wszyscy jesteśmy słabi i niedoskonali (por. 1 J 1, 8). Wielką przysługą jest zatem pomaganie i akceptowanie pomocy w postrzeganiu w prawdzie samych siebie, aby doskonalić własne życie i postępować bardziej prawidłowo drogą Pana. Zawsze potrzebne jest spojrzenie, które miłuje i koryguje, zna i uznaje, rozeznaje i przebacza (por. Łk 22, 61), jak Bóg uczynił i czyni w stosunku do każdego z nas.

2. «O siebie wzajemnie» – dar wzajemności

To «czuwanie» nad innymi jest sprzeczne z mentalnością, w której sprowadza się życie do wymiaru jedynie ziemskiego, nie postrzega go w perspektywie eschatologicznej i akceptuje dowolny wybór moralny w imię wolności jednostki. Społeczeństwo takie jak dzisiaj nasze może stać się obojętne zarówno na cierpienia fizyczne, jak i duchowe i moralne potrzeby życia. Tak nie powinno być we wspólnocie chrześcijańskiej! Apostoł Paweł zachęca, by dążyć do tego, co «służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu» (Rz 14, 19), starając się o to, «co dla bliźniego dogodne – dla jego dobra, dla zbudowania» (tamże 15, 2), nie szukając własnej korzyści, «lecz dobra wielu, aby byli zbawieni» (1 Kor 10, 33). To wzajemne upominanie i zachęcanie w duchu pokory i miłości winno być częścią życia wspólnoty chrześcijańskiej.

Uczniowie Pana, zjednoczeni z Chrystusem przez Eucharystię, żyją w jedności, która łączy ich niczym członki jednego ciała. To oznacza, że bliźni należy do mnie, jego życie, jego zbawienie wiążą się z moim życiem i moim zbawieniem. Sięgamy tutaj bardzo głębokiego aspektu wspólnoty: nasze życie i życie innych są współzależne, zarówno w dobru, jak i w złu; tak grzech, jak i uczynki miłości mają również wymiar społeczny. W Kościele, mistycznym ciele Chrystusa, występuje ta wzajemność: wspólnota nieustannie pokutuje i błaga o przebaczenie grzechów swoich synów, ale też nieustannie weseli się i cieszy świadectwami cnót i miłości, które w niej się pojawiają. «Żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem» (1 Kor 12, 25), pisze św. Paweł, ponieważ jesteśmy jednym ciałem. Miłość do braci, której jeden z wyrazów stanowi jałmużna – typowa praktyka wielkopostna, wraz z modlitwą i postem – jest zakorzeniona w tej wspólnej przynależności. Także przez konkretną troskę o najuboższych każdy chrześcijanin może wyrazić swoją przynależność do jednego ciała, którym jest Kościół. Wzajemna troska to także uznanie dobra, które Pan w nich czyni, i dziękowanie razem z nimi za cuda łaski, jakich dobry i wszechmogący Bóg nieustannie dokonuje w swoich synach. Kiedy chrześcijanin dostrzega w bliźnim działanie Ducha Świętego, może się z tego jedynie radować i chwalić za to Ojca niebieskiego (por. Mt 5, 16).

3. «By się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» – wspólna droga do świętości

To wyrażenie z Listu do Hebrajczyków (10, 24) zachęca nas do tego, byśmy mieli na uwadze powszechne powołanie do świętości, nieustanne postępowanie w życiu duchowym, byśmy dążyli do większych charyzmatów oraz coraz wznioślejszej i bardziej owocnej miłości (por. 1 Kor 12, 31-13, 13). Wzajemna troska ma pobudzać do konkretnej, coraz większej miłości, «niczym światło poranne, które wschodzi i wzrasta aż do południa» (por. Prz 4, 18), w oczekiwaniu na dzień, który nie zna zmierzchu w Bogu. Czas, który jest nam dany w życiu, jest cenny, abyśmy odkrywali i spełniali dobre uczynki w miłości Boga. Dzięki temu Kościół rośnie i się rozwija, aby osiągnąć pełną doskonałość Chrystusa (por. Ef 4, 13). W tej dynamicznej perspektywie wzrostu mieści się nasze wezwanie, byśmy się wzajemnie pobudzali do osiągania pełni miłości i dobrych czynów.

Niestety, wciąż istnieje pokusa, by się nie angażować, tłumić Ducha, odmawiać «wykorzystywania talentów», które nam zostały dane dla naszego dobra i dobra bliźniego (por. Mt 25, 25 n.). Wszyscy otrzymaliśmy bogactwa duchowe czy materialne przydatne do tego, by wypełniać Boży plan, dla dobra Kościoła i dla naszego zbawienia (por. Łk 12, 21 b; 1 Tm 6, 18). Mistrzowie duchowości przypominają, że w życiu wiary ten, kto nie czyni postępów, cofa się. Drodzy bracia i siostry, weźmy sobie do serca wciąż aktualne wezwanie, by dążyć do «wysokiej miary życia chrześcijańskiego» (por. Jan Paweł II, list apost. Novo millennio ineunte [6 stycznia 2001], n. 31). Kościół w swej mądrości, uznając i ogłaszając błogosławionymi i świętymi niektórych przykładnych chrześcijan, ma na celu także wzbudzanie pragnienia, by naśladować ich cnoty. Św. Paweł napomina: «w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie» (Rz 12, 10).

W świecie, który wymaga od chrześcijan odnowionego świadectwa miłości Pana i wierności Mu, wszyscy winni czuć potrzebę prześcigania się w miłości, w usługiwaniu i w dobrych uczynkach (por. Hbr 6, 10). To napomnienie ma szczególną moc w okresie przygotowania do świąt wielkanocnych. Życząc świętego i owocnego Wielkiego Postu, zawierzam was wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny i z serca udzielam wszystkim Błogosławieństwa Apostolskiego.

Watykan, 3 listopada 2011 r.

BENEDICTUS PP. XVI

 

PROGRAM na MARZEC 2012
IX Zjazd Gnieźnieński, 16-18 marca 2012
IX Zjazd Gnieźnieński, 16-18 marca 2012
EUROPA OBYWATELSKA
Rola i miejsce chrześcijan
Gniezno, 16-18 marca 2012 r.

Odnowione Zjazdy Gnieźnieńskie stały się miejscem spotkań chrześcijan z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy poprzez wykłady, dyskusje, warsztaty i modlitwę wyrażają swoją odpowiedzialność za przyszłość naszego kontynentu.

http://www.zjazd.eu/index.php 

IX Zjazd Gnieźnieński objął swoim honorowym patronatem Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Bronisław Komorowski
MAPA OBCHODÓW JUBILEUSZU
PROGRAM NA LUTY 2012.
ZAPROSZENIE
ZAPROSZENIE DO UDZIAŁU W ŚWIĘTOWANIU ROKU JUBILEUSZOWEGO
Z RADOŚCIĄ PRAGNIEMY POINFORMOWAĆ O ŚWIĘTOWANIU W ROKU 2012 JUBILEUSZU XXV-LECIA KIK-u.
LICZYMY NA PAŃSTWA ZAINTERESOWANIE I ŻYCZLIWOŚĆ,  NA ZAANGAŻOWANIE W PRACĘ NASZEJ WSPÓLNOTY
NOWYCH OSÓB ZAINTERESOWANYCH ŚWIADOMYM PRZEŻYCIEM CHRZEŚCIJAŃSTWA. SERDECZNIE ZAPRASZAMY!

PROGRAM na STYCZEŃ 2012 r.
  
OBECNOŚĆ zamienić w CZUŁOŚĆ

OBECNOŚĆ zamienić w CZUŁOŚĆ

 Kiedy się zjawia, nie wiemy, co z nią zrobić - ani wtedy, gdy mamy ją w sobie, ani wtedy, gdy ktoś nam ją okazuje. Zabijamy ją więc: myślą, słowem, uczynkiem czy zaniedbaniem. To niestety proste, bo jest uczuciem niezwykle delikatnym. I płochliwym - łatwo może się schować za jakąś zasłoną. Czułość. Odnajdźmy ją, ochrońmy i ocalmy w sobie.

– Fora internetowe pełne są tęsknoty za czułością. Ludzie chcą jej doświadczyć. Nic dziwnego. Jak pisał Albert Camus w Dżumie: „Jeśli istnieje coś, czego można pragnąć zawsze i osiągnąć niekiedy, to jest to czułość ludzka”. Czym ona jest?

– Czułość jest siostrą miłości. Z miłością łączy ją wiara w dobry porządek świata. Jest rodzajem przeżycia, stanu wzruszenia drugą osobą, poruszenia emocjonalnego w bliskim empatycznym kontakcie. To wzruszenie wyraża się w trosce, okazanej opiece, opiekuńczości. Przy tym ważna jest łagodność i delikatność osoby, która czułość okazuje. Uważność, żeby coś dać, a zarazem nie naruszyć granic tego obdarowywanego.

O takiej uważności pisał Jonasz Kofta w swoim wierszu:

„Nie chcę cię dotknąć 
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zamienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej”

Na czym polega czuła obecność? Czego potrzeba, by się pojawiła?

– Trzeba zobaczyć w drugiej osobie kogoś bezbronnego. Ten sam rodzaj przejęcia się, wzruszenia kimś pojawia się, kiedy widzimy w nim bezbronne dziecko.

– Czułość pojawia się, gdy bezbronność jednej osoby spotyka się z otwartością drugiej, która czułość wyraża. Tym, co ewidentnie różni czułość od troski i opieki, jest kontekst „tu i teraz”...

Znajdź czas na to, aby pokazać Bogu swoją bezradność. Swoje ubóstwo. Połóż swoje otwarte dłonie na kolanach. Niech te otwarte dłonie staną się modlitwą ciała wyrażającą twoje pragnienie, aby Boże uzdrowienie rozgrzało twoje zamarznięte wnętrze.

Ta modlitwa otwartych rąk i otwartego serca wymaga częstego powtarzania, gdyż Bóg zazwyczaj nie uzdrawia szybko, w przeciągu chwili. Nasza codzienna modlitwa może wyrażać się w ufności w kojące ciepło Bożej opieki, ufności w to, że Bóg nie czuje się zażenowany naszą bezradnością. Współczucie Jego łona zbliża Go do naszych potrzeb.

„Spójrz na Jezusa, który patrzy na ciebie z pokorą i czułością” – poucza nas św. Teresa z Avila. Na tym polega kontemplacja. Jeżeli czasami uda nam się zatrzymać i spojrzeć na Boga, to nie musimy wcale żyć w odosobnieniu, by móc praktykować tę prostą formę kontemplacji. Czekając na rozpoczęcie Mszy św., biorąc prysznic albo pijąc pierwszą filiżankę kawy, zanim zacznie się poranna krzątanina, spójrz na Jezusa, który patrzy na ciebie.

Z pokorą.  Jezus, który jest „pokornego serca”, patrzy na nas z pokorą. Rdzeń angielskiego słowa pokora (humbleness) wywodzi się od łacińskiego słowa humus, czyli „ziemia, grunt, brud’. Angielskie słowa: człowiek (human), pokora (humility) i humor (humor) mają ten sam łaciński rdzeń. Jezus patrzy na nas jak człowiek, rozumiejąc w swoim ciele – mózgu, komórkach nerwowych, śladach pamięci – czym dla nas jest poczucie własnej kruchości, bezbronności, zmęczenia i ograniczenia, których On sam również doświadczył. Jezus patrzy na nas z pokorą, z podziwem przygląda się prostocie naszego stworzenia, zachwycając się prawdą o tym, kim jesteśmy, tak nadzy i bezbronni. Jezus patrzy na nas z humorem, rozkoszą i radością, „aby wypełniała was moja radość i aby ta radość była doskonała” (J 15, 11). Jezus raduje się nami takimi, jakimi jesteśmy.

Z czułością. Jezus skupia na nas swoją uwagę i opiekuje się nami. Angielskie słowo czułość (tenderness) wywodzi się z łacińskiego rdzenia oznaczającego rozciąganie, a Jezus dosłownie wyciąga do nas swe ramiona. Najpierw przychodzi, zwraca na nas uwagę i dostrzega nasze zranienia, strupy i blizny. Słucha nas i pochyla się nad nami. Otacza nas opieką i czule opatruje nasze rany. W Jego ciele wyraziło się działanie Boga, tak wyjątkowo dostrojone do naszych potrzeb i różnych sytuacji, w których się znaleźliśmy: „Będę szukał zaginionej, zbłąkaną zawrócę, skaleczoną opatrzę, chorej przywrócę siły, tłustej i mocnej będę strzegł […]” (Ez 34, 16).

Rodzice patrzą na swoje nowo narodzone dziecko z zachwytem i czułością. Dla dziecka rodzice stanowią swego rodzaju lustro. To, jakimi ujrzymy się w ich oczach, ma ogromny wpływ na to, jak postrzegamy siebie w dalszym życiu. Czy dostrzegliśmy w nich nienawiść, lęk, radość czy spokój? Jezus jest lustrem, w którym możemy przejrzeć się ponownie jako dorośli. „Spójrz na Jezusa patrzącego na ciebie, z pokorą i czułością”.

Jesteś światłem w jego oczach.


 Źródła: wydawnictwa, portale internetowe
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
IMIENINY OBCHODZĄ
KALENDARZ
trwa inicjalizacja, prosze czekac...dodatki na bloga
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Klub Inteligencji Katolickiej w Płocku
Powered by PHP-Fusion © 2003-2006 - Aztec Theme by: PHP-Fusion Themes

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową