:: AKTUALNOŚCI ::
kronika wydarzeń
:: CYTAT ::
:: Ostatnie Artykuły ::
MSZA ŚWIĘTA 25 STYCZ...
DNI KULTURY CHRZEŚCI...
RÓŻA BEZ KOLCÓW
PROGRAM na MAJ 2014 r.
Protokoły z posiedze...
:: ARCHIWUM ::
Archiwum
:: Nawigacja ::
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Linki
Kategorie Newsów
Forum
Kontakt
Szukaj
AKTUALNOŚCI
ARCHIWUM

:: Witamy ::
Witamy na stronie internetowej Klubu Inteligencji Katolickiej w Płocku! Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w życiu naszego Klubu!
:: PROGRAM na LATO 2017 r. ::

:: PAMIĘCI PANI MARII ŻUROWSKIEJ ::

NAUCZYCIELKA 

PAMIĘCI PANI MARII ŻUROWSKIEJ

Jeszcze brzmią w naszym sercu rezurekcyjne dzwony i wzniosłe Alleluja, a przed oczyma - wspomnienia z obchodów Wielkiej Nocy i Święta Miłosierdzia. Jezus zwyciężył śmierć, i mimo że każdy z nas wciąż przebywa własną drogę krzyżową swojego życia, to On daje nam nadzieję i pewność, że na końcu naszej ziemskiej pielgrzymki czekają na nas otwarte ramiona kochającego Ojca, a w ostateczności - zmartwychwstanie i życie wieczne w Królestwie upragnionej miłości i światła.

Do tego wiekuistego Światła, na końcu marca i w środku WIelkiego Postu, odeszła założycielka i wieloletnia członkini naszego Klubu - niezapomniana Pani Maria Żurowska.

Kim jest "nasz" Pan Jezus? Kapłani, Księża Asystenci naszego Klubu, którzy odwiedzali Panią Marię z Najświętszym Sakramentem, mówią o Jezusie "Pani Marii" jak o "Jezusie z hospisjum płockiego", gdzie była wolontariuszką... 

Publikujemy wspomnienia ks. prałata Ireneusza Mroczkowskiego, pierwszego asystenta kościelnego i założyciela Klubu Inteligencji Katolickiej w Płocku, o spotkaniach z Panią Marią. 

Źródło: http://diecezjaplocka.pl/blogi/ireneusz-mroczkowski/2017/04/15/44169  

PANI MARIA
 
Ks. Ireneusz Mroczkowski
 
Na pogrzebie  pani Marii Żurowskiej, przeszło dziewięćdziesięcioletniej Płocczanki, założycielki  Klubu Inteligencji Katolickiej, długoletniej  nauczycielki ogrodnictwa w płockich szkołach,  odczytano Mateuszową  wersję Kazania na Górze z ośmioma błogosławieństwami. Dwa z nich szczególnie dobrze charakteryzują Zmarłą: błogosławieni  cisi oraz ci, którzy wprowadzają pokój. Była to w istocie Kobieta Błogosławieństw.  
 
Pani Maria  pochodziła - po mamie - ze znanych  w Płocku rodzin Mayznerów i Woldenbergów. Portret jej rodziców wisiał na naczelnym miejscu w mieszkaniu przy Gałczyńskiego, dokąd  przez kilka lat nosiłem Komunię  św., odkąd  Pani Maria nie mogła już  wychodzić z domu. Za każdym razem po przyjęciu Jezusa, Pani Maria opowiadała o dwóch kobietach, Matce Bożej oraz swojej mamie, Adeli, kobiecie mądrej i dobrej, opiekującej się chorym mężem. 
 
Maryja z Nazaretu była jej bliska  nie  tylko przez imię, które nosiła. Nota bene obchodziła imieniny 25 marca, na Matkę  Boską  Roztworną, jak  lubiła powtarzać. Od niej dowiedziałem się, że ten piękny tytuł nosi Matka Boska  czczona w Zwiastowanie. Czy to przypadek, że odeszła z tego świata w przeddzień Zwiastowania, w czasie, kiedy Matka Boska  otwiera pozamykane na zimę szczeliny ziemi, kiedy przylatują bociany,  kiedy  niebo otwiera  swoje podwoje, aby przyjąć takie wrażliwe dusze jak Pani Marii, Ogrodniczki z Płocka. 
 
Po śmierci tej rozmodlonej kobiety w kieszeni jej swetra znaleziono kartkę z trzema modlitwami. Dwie pierwsze  brzmiały: Niech będą błogosławione cierpienia Najświętszej Maryi, Matki Boga oraz drugie: Maryjo, złącz mnie z Jezusem. O ile Pani Maria - w swoim wrażliwym sercu - adorowała cierpienia Matki Bożej, to sama nigdy nie skarżyła się na nic i na nikogo. Zawsze natomiast była wdzięczna; za pogodę, za opiekę, za telefon, za wspominanych przyjaciół, zaprzyjaźnioną siostrę Lucynę, Księdza Henryka.  
 
Matce Bożej była wdzięczna najbardziej za Jezusa, z którym była tak zjednoczona, że nie mogłem oderwać oczu od jej sylwetki pochylonej nad Białą Hostią. Nie spotkałem nikogo, kto by tak głęboko, a  jednocześnie w sposób osobisty – powiedziałbym nawet – ciepły przyjmował Komunię świętą. Te piętnaście minut zamieniało mieszkanie  Pani Marii w sanktuarium, jej modlitwę dziękczynną w hymn, którego nie powstydziłby się św. Tomasz.
 
Działo się  tak dlatego, że Jezus  Pani Marii był Jezusem z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku, dokąd  regularnie  chodziła. To był Jezus z hospicjum płockiego, gdzie była wolontariuszką; Jezus, który nikogo nie potępiał, nadstawiał drugi policzek, uczył modlitwy Ojcze  nasz -  ulubionej modlitwy codziennej Pani Marii, Jezus który ciągle  na nią  czekał.
 
Świadczy o tym trzeci tekst z cytowanej wyżej kartki. Od św. Teresy z Avila przepisała słowa: „O śmierci, śmierci – nie wiem, jak można bać się ciebie, kiedy w Tobie  jest życie”. Pani Mario, nie wiedziałem o tym cytacie, kiedy chodziłem z Komunią św. Było jednak coś takiego w Twojej wdzięczności za życie, że nie tyle wywoływało żal z powodu, że upływa, ale budziło właśnie nadzieję. Tak było, gdy opowiadałaś o tamtym domu z kolumnami, stojącym nad Wisła, tuż z posesją Płockich Mariawitów, jak i wtedy, kiedy mówiłaś o ogrodach ciągnących się od cmentarza ewangelickiego.
 
Patrząc przez otwarte drzwi balkonowe na budujący się Kaufland, uśmiechałaś się do gołębi za oknem, Twój wzrok biegł dalej, dałbym głowę, że widziałaś nie tylko tamte ogrody na Skarpie, ale może jakiś skrawek ogrodu w Edenie, po którym przechadza się św. Franciszek, którego „Pieśnią słoneczną” chciałbym Cię pożegnać:
 
Pochwalony bądź, Panie mój, ze  wszystkimi  Twymi stworzeniami, szczególnie z naszym bratem słońcem/ przez które staje się  dzień i które nas oświeca/ (…)
 
Pochwalony bądź,  Panie mój/ przez brata księżyc i gwiazdy;/ ukształtowałeś je na niebie jasne i cenne, i piękne./
 
Pochwalony bądź,  Panie mój przez brata wiatr, przez powietrze i chmury,/ przez pogodę i każdą porę,/w której Twoim stworzeniom/dajesz pożywienie./
 
Pochwalony bądź, Panie mój/ przez siostrę  wodę,/ która jest pożyteczna i pokorna, cenna i czysta./
 
Pochwalony bądź, Panie mój,/ przez brata ogień, którym rozświetlasz noc;/ jest on piękny i radosny, żywy i mocny./
 
Pochwalony bądź,  Panie mój, przez siostrę naszą, matkę ziemię, która nas żywi i chowa,/ i wydaje różne owoc/ z barwnymi kwiatami i trawami / (…)
 
Chwalcie i błogosławcie mojego Pana,/ i dziękujcie  Mu, i służcie z wielka pokorą  (…). 
:: PAPIEŻ FRANCISZEK W EGIPCIE ::

ZIEMIA POKOJU

Papież Franciszek przybył w piątek, 28 kwietnia 2017 roku, do Egiptu z wizytą, która trwała dwa dni. Papież pokoju w Egipcie pokoju” - tak brzmiało hasło wizyty w Kairze. To 18. zagraniczna pielgrzymka Franciszka.

Źródła: https://gosc.pl/doc/3847364.Franciszek-w-Egipcie-pierwszy-dzien, PAP, https://wpolityce.pl/kosciol, Radio Watykańckie. 

O godz. 13.57 samolot A 321 włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem na pokładzie wylądował na lotnisku Matar al-Qāhirah al-Duwaliy w Kairze. Jako pierwszy powitał papieża u progu samolotu, minister z kancelarii prezydenta Egiptu Abd-el-Fattah as-Sisiego. Potem podeszło dwoje dzieci wręczając Franciszkowi bukiet kwiatów. 

Z lotniska papież pojechał do Pałacu Prezydenckiego w Heliopolis, dzielnicy Kairu gdzie odbyła się oficjalna ceremonia powitania z udziałem prezydenta as-Sisiego. Po odegraniu hymnów Państwa Watykańskiego i Arabskiej Republiki Egiptu, miały miejsce powitania i spotkanie Franciszka z głową egipskiego państwa.

Ojciec Święty ofiarował prezydentowi pamiątkowy medal przedstawiający scenę ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. W tle wizerunku widnieją charakterystyczne elementy egipskiego krajobrazu: piramidy, palmy oraz Nil. Wizerunek jest inspirowany koptyjską ikoną autorstwa s. Marii Carli ze zgromadzenia Małych Sióstr Jezusa. Jego autorką jest Daniela Longo.

W trakcie swej pielgrzymki do Egiptu Franciszek wziął udział w międzynarodowej konferencji na rzecz pokoju na uniwersytecie Al-Azhar w Kairze, gdzie wygłosił przemówienie, w którym potępił przemoc jako „zaprzeczenie wszelkiej autentycznej religijności“. Podczas homilii dla chrześcijan uznał, że źródłem zła jest „ekstremistyczna interpretacja religii“. W związku z tym wezwał przywódców duchowych do wyrzeczenia się przemocy.

Spotkanie papieża Franciszka z wielkim imamem uniwersytetu Al-Azhar szejkiem Ahmadem al-Tayebem poprzedziło wystąpienia obu zwierzchników religijnych podczas Międzynarodowej Konferencji Pokojowej z udziałem ok. 200 gości z całego świata, w tym przywódców religijnych. Podczas spotkania papież Franciszek podarował duchowemu przywódcy muzułmanów mozaikę "Widok na Forum Romanum". Została ona wykonana na podstawie dziewiętnastowiecznego obrazu, przedstawiającego charakterystyczne zabytki antycznego Rzymu: ruiny świątyni Saturna i łuk triumfalny Septymiusza Sewera. Prace nad mozaiką o wymiarach 15 na 18 cm trwały w pracowni Studio del Mosaico Vaticano od grudnia 2015 r. do lutego 2016 r. Do jej wykonania użyto technik takich jak te, którymi posługiwali się twórcy mozaik w Bazylice św. Piotra.

Nie wobec przemocy w imię Boga

Spotkanie na uniwersytecie al-Azhar rozpoczęło się do minuty milczenia, którą uczczono ofiary terroryzmu na świecie. W swoim wystąpieniu al-Tayyeb podkreślił, że trudno określić motywy tych zbrodni. Wskazał na handel bronią i kraje czerpiące z tego zyski. Zaznaczył, że pomimo rozwoju technologii ludzkość nie ma odpowiedzi na dramaty współczesności. Ludzie wierzący pytają jak to możliwe, że „wiek praw człowieka” przemienił się w bezprecedensowe okrucieństwa.

Wskazał, że wiele powodów tych nieszczęść to wypaczone wizje religii, kiedy zapominamy o Bożym miłosierdziu i podkreślił rolę wiary w położeniu kresu aktom przemocy. Nie ma bowiem „religii terroryzmu”. Zadaniem religii jest głoszenie woli Bożej, braterstwa wszystkich ludzi, porozumienia i miłosierdzia. „Islam ani chrześcijaństwo nie są religią terroryzmu i nie można ich potępiać, ponieważ zostały zbrukane przez nielicznych” – stwierdził szejk Ahmed al-Tayyeb. Wezwał do wspólnego przeciwstawienia się starciu cywilizacji i współpracy na rzecz ubogich, przerażonych, rodzin a także poszanowania ziemi. „Niech Bóg pomoże nam zrobić wspólnie krok na drodze budowania kultury pokoju, braterstwa i wzajemnego współistnienia” – modlił się na zakończenie swego przemówienia.

Zaczynając swoje wystąpienie Franciszek zwrócił się do szejka: "Mój Bracie". W przemówieniu oparł się na refleksjach zaczerpniętych z "chwalebnej historii ziemi egipskiej, która przez stulecia jawiła się światu jako kraj kultury i ziemia przymierzy".

Mówiąc o Egipcie jako "ziemi kultury" i synonimu "cywilizacji" papież przypomniał jego bezcenne dziedzictwo kulturowe, na które składają się mądrość i inteligencja, zdobycze matematyczne i astronomiczne, cudowne formy architektury i dzieła sztuki.

Wskazał na wiedzę i wartość edukacji jako na wartości dla wychowania do pokoju "ponieważ nie będzie pokoju bez odpowiedniej edukacji młodego pokolenia".

Franciszek zaznaczył, że edukacja staje się rzeczywiście mądrością życiową, która poszukuje drugiego, przezwyciężając pokusę nieczułości i zamknięcia w sobie; otwarta i dynamiczna, pokorna a jednocześnie dociekliwa, potrafi docenić przeszłość i włączyć ją w dialog z teraźniejszością, nie rezygnując z odpowiedniej hermeneutyki. Mądrość przygotowuje przyszłość, i dąży do rozpoznania szans spotkania i dzielenia się; uczy się z przeszłości, że ze zła wypływa jedynie zło a z przemocy jedynie przemoc, nakręcając spiralę, która w ostateczności prowadzi do zniewolenia. Mądrość, odrzucając żądzę nadużycia władzy, stawia w centrum godność człowieka, cennego w oczach Boga oraz etykę.

Papież wskazał na znaczenie dialogu międzyreligijnego i za jego wzór podał pracę Komisji ds. Dialogu między Papieską Radą ds. Dialogu Międzyreligijnego a Komitetem Dialogu Al-Azhar. Przypomniał o trzech zasadach, które towarzyszą dialogowi: obowiązek tożsamości, odwaga inności oraz szczerość intencji. "Obowiązek tożsamości, ponieważ nie można nawiązywać prawdziwego dialogu na dwuznacznościach lub poświęceniu dobra, aby zadowolić drugiego; odwaga inności, ponieważ ten, który różni się od mnie, kulturowo i religijnie, nie może być postrzegany i traktowany jako wróg, ale musi być akceptowany jako towarzysz drogi, w autentycznym przekonaniu, że dobro każdego polega na dobru wszystkich; szczerość intencji, ponieważ dialog, jako autentyczny wyraz człowieczeństwa nie jest jakąś strategią, aby osiągnąć ukryte cele, ale drogą prawdy, która zasługuje, by podejmować go cierpliwie, żeby przekształcić współzawodnictwo we współpracę" - wyjaśniał Franciszek.

Podkreślił, że wychowywanie do naznaczonej szacunkiem otwartości i szczerego dialogu z drugim, uznając jego prawa i podstawowe swobody, zwłaszcza wolność religijną stanowi najlepszą drogę, aby wspólnie budować przyszłość, żeby być budowniczymi kultury. "Ponieważ jedyną alternatywą dla kultury spotkania jest barbarzyństwo konfliktu" - stwierdził Franciszek i zachęcił młodych ludzi by "przekształcali codzienne zanieczyszczone powietrze nienawiści w tlen braterstwa".

Ojciec Święty wezwał aby dialog chrześcijan i muzułmanów wspierał swoim wstawiennictwem św. Franciszek z Asyżu, który osiem wieków temu przybył do Egiptu i spotkał się z Sułtanem Malikiem al Kamilem.

Papież nazwał Egipt "ziemią przymierzy", gdzie spotkały się różne wiary i wymieszały się różne kultury, nie upodabniając się do siebie, ale łącząc się z szacunkiem i wzbogacając się nawzajem, uznając znaczenie sprzymierzenia się na rzecz dobra wspólnego. Odniósł się do Synaju symbolu „Góry Przymierza”, która przypomina nam przede wszystkim, że prawdziwe przymierze na ziemi nie może się obyć bez Boga.

Franciszek wskazał na obecny we współczesnym świecie niebezpieczny paradoks: spychanie religii do sfery prywatnej, nie uznając jej za konstytutywny wymiar istoty ludzkiej i społeczeństwa; z drugiej zaś mylona jest, nie odróżniając ich odpowiednio, sfera religijna i polityczna, co może prowadzić do instrumentalizacji religii.

Zwrócił uwagę, że w zglobalizowanym świecie, naznaczonym obojętnością i szaleńczym tempem życia dostrzega się tęsknotę za wielkimi pytaniami o sens i dlatego religia dzisiaj nie jest problemem, ale istotną częścią poszukiwania sensu.

Franciszek nawiązał do przekazania przez Boga Mojżeszowi na Górze Synaj dziesięciorga przykazań a szczególnie do przykazania „Nie zabijaj”. "Do urzeczywistniania tego nakazu powołane są przede wszystkim, a dzisiaj szczególnie, religie, ponieważ pilnie potrzebując Absolutu, nieodzowne jest wykluczenie wszelkiej absolutyzacji, która usprawiedliwiałaby formy przemocy" - powiedział i podkreślił: "Przemoc jest w istocie zaprzeczeniem wszelkiej autentycznej religijności".

Franciszek przypomniał, że wszyscy przywódcy religijni wezwani są do demaskowania przemocy, która udaje rzekomą sakralność, opierając się raczej na absolutyzacji egoizmów niż na prawdziwej otwartości na Absolut. Są zobowiązani do zgłaszania przypadków pogwałcenia ludzkiej godności i praw człowieka, obnażania prób usprawiedliwiania wszelkich form nienawiści w imię religii i potępiania ich jako bałwochwalczych zafałszowań Boga.

"Jego imię jest Święty, On jest Bogiem pokoju, Bogiem "salam". Dlatego tylko pokój jest święty i żadna przemoc nie może być popełniana w imię Boga, ponieważ zbezcześciła by Jego imię" - podkreślił z mocą papież.

Odnosząc się do miejsca konferencji - Egiptu "ziemi spotkania między niebem a ziemią, przymierzy między narodami i między ludźmi wierzącymi" zaapelował o głośne i wyraźnie „nie” wobec wszelkich form przemocy, zemsty i nienawiści popełnianych w imię religii lub w imię Boga . "Wspólnie stwierdzamy, że nie da się pogodzić wiary i przemocy, nie da się pogodzić wiary z nienawiścią. Wspólnie obwieszczamy świętość każdego ludzkiego życia wbrew wszelkim formom przemocy fizycznej, społecznej, edukacyjnej lub psychologicznej" - wezwał Franciszek i dodał: "Powiedzmy wspólnie: im bardziej wzrastamy w wierze w Boga, tym bardziej wzrastamy w miłości bliźniego".

Franciszek zwrócił uwagę, że religia nie tylko demaskuje zło ale jak chyba nigdy wcześniej, powołana jest do krzewienia pokoju. "Naszym zadaniem jest modlenie się za siebie nawzajem, prosząc Boga o dar pokoju, spotykanie się, prowadzenie dialogu i krzewienie zgody w duchu współpracy i przyjaźni" - przypomniał.

Zwrócił też uwagę, że na niewiele lub na nic zda się podnoszenie głosu czy wyścig zbrojeń, aby się uchronić przed agresją. "Dzisiaj potrzebni są budowniczowie pokoju a nie podżegacze walk; strażacy a nie podpalacze konfliktów; kaznodzieje pojednania a nie orędownicy zniszczenia" - powiedział Franciszek.

Przestrzegł przed demagogicznymi populizmami, które nie pomagają w umocnieniu pokoju i stabilności. "Żadne podżeganie do przemocy nie zapewni pokoju, a wszelkie działania jednostronne, które nie uruchamiają procesów konstruktywnych i wspólnych są darem dla popleczników radykalizmu i przemocy" - powiedział Franciszek.

Franciszek zwrócił uwagę, że kluczową rolę w zapobieganiu konfliktom i budowaniu pokoju odgrywają starania o wyeliminowanie sytuacji biedy i wyzysku, gdzie najłatwiej zakorzeniają się ekstremizmy oraz blokowanie przepływu pieniędzy i broni do tych, którzy podsycają przemoc. Wskazał na konieczność powstrzymania proliferacji broni która, jeśli jest produkowana i sprzedawana, prędzej czy później będzie również wykorzystana.

Wzywając wszystkich do inicjowania i wspierania procesów pokojowych Franciszek wezwał na zakończenie: "Niech ta szlachetna i umiłowana ziemia egipska, z Bożą pomocą, nadal odpowiada na swoje powołanie kultury i przymierza, przyczyniając się do rozwijania procesów pokojowych dla tego umiłowanego ludu i dla całego regionu Bliskiego Wschodu".

Papież rozpoczął i zakończył swoje przemówienie po arabsku: Al Salamò Alaikum! - Pokój wam! 

Witając papieża rzecznik uczelni nazwał go Franciszkiem II uzasadniając to tym, że chciał przypomnieć fakt, że przed 800 laty Egipt odwiedził św. Franciszek z Asyżu.

Międzynarodową konferencję „Religie i pokój” w dniach 27-28 kwietnia na Uniwersytecie al-Azhar z udziałem ok. 200 przedstawicieli chrześcijan i muzułmanów zainicjował prezydent Egiptu, Abd al-Fattah al-Sisi, widząc w niej element walki z ideologią islamistów. Wśród uczestników byli m. in. patriarcha Konstantynopola, Bartłomiej I, sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów pastor Olav Tveit oraz koptyjskokatolicki patriarcha Aleksandrii Ibrahim Isaak Sidrak.

Po wizycie na uniwersytecie papież udał się na spotkanie z egipskimi władzami i korpusem dyplomatycznym kairskim kompleksie hotelowym al Masah, którego właścicielem jest egipskie Ministerstwo Obrony.

Egipt buduje i zwalcza terroryzm

Prezydent Egiptu, Abd-el-Fattah as-Sisi powitał Ojca Świętego i przekazał pozdrowienie pokoju. Podkreślił zaangażowanie jego ojczyzny w walkę z terroryzmem i pragnienie zwalczania wszelkich form przemocy. Przypomniał, że Egipt doświadczył pluralizmu religijnego i kulturowego, zaś słowa papieża sieją dobro i zachęcają do odrzucenia zła. „Prawdziwy islam nigdy nie nauczał, by zabijać niewinnych, ale okazywanie szacunku drugiemu” – podkreślił prezydent as-Sisi.

Franciszek przypomniał, że ziemia egipska wiele znaczy dla historii ludzkości i dla Tradycji Kościoła, nie tylko ze względu na swoją godną podziwu przeszłość historyczną - faraonów, koptyjską i muzułmańską - ale także dlatego, że wielu patriarchów żyło w Egipcie lub go przemierzało. Przypomniał m. in., że w Egipcie znalazła schronienie i gościnę Święta Rodzina: Jezus, Maryja i Józef.

Nawiązując do powiedzenia, że "Egipt jest matką wszechświata” Franciszek zwrócił uwagę, że dzisiaj w kraju tym znajdują gościnę miliony uchodźców pochodzących z różnych krajów, w tym z Sudanu, Erytrei, Syrii i Iraku.

Podkreślił, że Egipt, ze względu na swoją historię i położenie geograficzne odgrywa niezastąpioną rolę na Bliskim Wschodzie oraz w gronie krajów, które poszukują rozwiązań palących i skomplikowanych problemów takich jak: ciasne pragnienie władzy, handel bronią, poważne problemy społeczne i ekstremizm religijny, który wykorzystuje święte imię Boga, aby dopuszczać się niesłychanych rzezi i niesprawiedliwości.

Papież stwierdził, że dzisiaj Egipt posiada wyjątkowe zadanie: umocnienie i utrwalenie pokoju regionalnego, mimo że sam został zraniony przez ślepą przemoc. Zapewnił o swojej pamięci i modlitwie za wszystkich, którzy w ostatnich latach oddali swoje życie w obronie kraju: młodzież, członków sił zbrojnych i policji, obywateli koptyjskich i wszystkich nieznanych poległych z powodu różnych działań terrorystycznych. Przypomniał o chrześcijanach z północnego Synaju, którzy musieli uciekać z powodu terroryzmu, o osobach dotkniętych podczas ataków na kościoły koptyjskie, zarówno w grudniu ubiegłego roku jak i niedawno w Tanta i w Aleksandrii.

Papież zaznaczył, że u podstaw rozwoju, dobrobytu pokoju, których, jak każdy naród, pragnie Egipt stoją zawsze niezbywalne prawa jak równość wszystkich obywateli, swoboda religijna i wolność słowa, bez jakiegokolwiek rozróżnienia. "Cele te wymagają szczególnego uwzględnienia roli kobiet, młodzieży, ubogich i chorych" - dodał.

"W istocie wielkość każdego narodu objawia się w trosce, jaką rzeczywiście poświęca on najsłabszym członkom społeczeństwa: kobietom, dzieciom, osobom starszym, chorym, niepełnosprawnym, mniejszościom, tak aby żadna osoba ani też żadna grupa społeczna nie były wykluczone lub pozostawione na marginesie" - przypomniał Franciszek.

Nawiązując do trudnej i złożonej sytuacji na świecie, którą nazywa „wojną światową w kawałkach” Franciszek podkreślił, że nie można budować cywilizacji nie odrzucając wszelkiej ideologii zła, przemocy oraz wszelkich interpretacji ekstremistycznych, które domagają się zniweczenia drugiego oraz unicestwienia różnorodności, manipulując i znieważając Święte Imię Boga. Zwrócił uwagę, że takie stanowisko zajmuje prezydent as-Sisi i podziękował mu za nie. Odniósł się do jego słów i powiedział" "Bóg jest Bogiem wolności i to jest prawda".

Z udziałem ponad 20 tys. osób pod przewodnictwem Franciszka rozpoczęła się o godz. 10.00 Msza św., która ze względów bezpieczeństwa odprawiona została nie na stadionie ale na terenie bazy lotniczej pod Kairem. Uczestniczyli w niej nie tylko katolicy, ale także prawosławni Koptowie i muzułmanie. Z Franciszkiem Eucharystię koncelebrowali m. in. zwierzchnik Koptyjskiego Kościoła Katolickiego, patriarcha Aleksandrii Ibrahim Isaac Sidrak oraz członkowie papieskiego orszaku.

Publikujemy tekst papieskiej homilii.

***

Al Salamò Alaikum / Pokój niech będzie z wami! 

Dziś Ewangelia trzeciej niedzieli wielkanocnej mówi nam o drodze dwóch uczniów z Emaus, którzy opuścili Jerozolimę. Ewangelię tę można podsumować w trzech słowach: śmierć, zmartwychwstanie i życie. 

Śmierć: dwaj uczniowie powracają do swojego codziennego życia, pełni rozczarowania i rozpaczy: Nauczyciel nie żyje, a zatem daremna jest nadzieja. Byli zdezorientowani, oszukani i rozczarowani. Ich droga jest cofnięciem się do przeszłości, jest oddaleniem się od bolesnego doświadczenia Ukrzyżowanego. Wydaje się, że kryzys krzyża, czy raczej „skandal” i „głupstwo” krzyża (por. 1 Kor 1, 18; 2, 2), pogrzebał wszelkie ich nadzieje. Ten, na którym zbudowali całe swe życie umarł, został pokonany, zabierając ze sobą do grobu wszelkie ich aspiracje. 

Nie mogli uwierzyć, że Pan i Zbawiciel, który wskrzeszał i uzdrawiał chorych, może dokonać życia powieszony na krzyżu hańby. Nie mogli zrozumieć, dlaczego Bóg Wszechmogący nie uratował Go od tak haniebnej śmierci. Krzyż Chrystusa był krzyżem ich wyobrażeń o Bogu; śmierć Chrystusa była śmiercią ich wyobrażeń o Bogu. To w istocie oni byli martwi w grobie ograniczoności swego pojmowania. Jakże często człowiek paraliżuje samego siebie, nie chcąc przezwyciężyć swojej idei Boga, boga, stworzonego na obraz i podobieństwo człowieka; ileż razy popadamy w rozpacz, nie chcąc uwierzyć, że wszechmoc Boga nie jest wszechmocą potęgi i władzy, ale tylko wszechmocą miłości, przebaczenia i życia! Uczniowie rozpoznali Jezusa w „łamaniu chleba”, w Eucharystii. Jeśli nie pozwolimy sobie zerwać zasłony, która zaciemnia nasze oczy, jeśli nie pozwolimy przełamać skostnienia naszych serc i naszych uprzedzeń, to nigdy nie będziemy mogli rozpoznać oblicza Boga.  

Zmartwychwstanie: w ciemności najciemniejszej nocy, w najbardziej przerażającej rozpaczy Jezus podchodzi do dwóch uczniów i podąża ich drogą, aby mogli odkryć, że On jest „Drogą, Prawdą i Życiem” (J 14, 6). Jezus przemienia ich rozpacz w życie, bo kiedy zanika ludzka nadzieja, zaczyna jaśnieć ta boska: „Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (Łk 18, 27; por. 1, 37). Kiedy człowiek dotyka dna klęski i niezdatności, kiedy ogałaca się z iluzji bycia najlepszym, samowystarczalnym, bycia centrum świata, wówczas Bóg wyciąga do niego rękę, aby przemienić jego noc w jutrzenkę, jego udrękę w radość, jego śmierć w zmartwychwstanie, jego drogę wstecz - w powrót do Jerozolimy, czyli powrót do życia i do zwycięstwa krzyża (por. Hbr 11, 34). 

Rzeczywiście dwaj uczniowie po spotkaniu ze Zmartwychwstałym, powracają pełni radości, ufności i entuzjazmu, gotowi do dawania świadectwa. Zmartwychwstały sprawił, że zostali wskrzeszeni z grobu swego niedowiarstwa i udręki. Spotykając Ukrzyżowanego-Zmartwychwstałego znaleźli wyjaśnienie i wypełnienie całego Pisma, Prawa i Proroków; odnaleźli sens pozornej klęski krzyża. 

Kto nie przechodzi przez doświadczenie krzyża aż do Prawdy Zmartwychwstania skazuje siebie na rozpacz. To prawda, nie możemy spotkać Boga, nie ukrzyżowawszy wcześniej naszych ograniczonych idei boga, odzwierciedlających nasze rozumienie wszechmocy i władzy. 

Życie: spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem zmieniło życie tych dwóch uczniów, ponieważ spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem przemienia każde życie i czyni owocną wszelką bezpłodność (1). Rzeczywiście, zmartwychwstanie nie jest wiarą zrodzoną w Kościele, ale Kościół zrodził się z wiary w zmartwychwstanie. Paweł mówi: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 Kor 15, 14). 

Zmartwychwstały znika z ich oczu, aby nas nauczyć, że nie możemy zatrzymywać Jezusa w Jego widzialności historycznej: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 2, 29 i por. 20, 17). Kościół musi wiedzieć i wierzyć, że jest On żywy wraz z nim i ożywia go w Eucharystii, w Piśmie św. i w sakramentach. Uczniowie z Emaus zrozumieli to i powrócili do Jerozolimy, aby podzielić się z innymi swoim doświadczeniem: „Widzieliśmy Pana… rzeczywiście zmartwychwstał!” (por. Łk 24, 32). 

Doświadczenie uczniów z Emaus uczy nas, że na nic się zda wypełnianie ludźmi miejsc kultu, jeśli nasze serca są ogołocone z bojaźni Bożej i obecności Boga; na nic się zda modlenie się, jeśli nasza modlitwa skierowana do Boga nie przemienia się w miłość skierowaną do brata; na nic się zda wielka religijność, jeśli nie jest ożywiana wielką wiarą i wielką miłością; na nic się zda dbałość o pozory, ponieważ Bóg patrzy na serce i duszę (por. 1 Sm 16, 7) i nie lubi obłudy (por. Łk 11, 37-54; Dz 5, 3- 4) (2) Dla Boga, lepiej być niewierzącym, niż być fałszywym wierzącym, obłudnikiem! 

Prawdziwa wiara czyni nas bardziej współczującymi, bardziej miłosiernymi, uczciwszymi i bardziej ludzkimi. Jest to ta wiara, która ożywia serca, aby je doprowadzić do miłowania wszystkich bezinteresownie, nie czyniąc różnic i preferencji. Jest to ta wiara, która prowadzi nas do tego, byśmy w drugiej osobie nie widzieli wroga, którego trzeba pokonać, ale brata, którego należy pokochać, któremu trzeba służyć i pomagać. Jest to taka wiara, która prowadzi nas do upowszechniania, bronienia i życia kulturą spotkania, dialogu, szacunku i braterstwa. Ta wiara prowadzi nas do męstwa, by przebaczyć tym, którzy nas obrażają, podania ręki tym, którzy upadli, przyodziania nagich, nakarmienia głodnych, odwiedzenia więźniów, dopomożenia sierocie, napojenia spragnionych, spieszenia z pomocą osobie w podeszłym wieku i potrzebującemu (por. Mt 25, 31-45). Prawdziwa wiara to ta, która prowadzi nas do bronienia praw innych osób, z taką samą siłą i tym samym entuzjazmem, z jakimi bronimy naszych praw. W istocie bowiem, im bardziej wzrastamy w wierze i poznaniu, tym bardziej wzrastamy w pokorze i świadomości bycia maluczkimi. 

Drodzy bracia i siostry, 

Bogu podoba się jedynie wiara wyznawana życiem, bo jedynym ekstremizmem dopuszczalnym dla wierzących jest radykalizm miłości! Wszelkie inne ekstremizmy nie pochodzą od Boga i Jemu się nie podobają! Teraz, jak uczniowie z Emaus, powracajcie do waszej Jerozolimy, to znaczy do waszego codziennego życia, do waszych rodzin, pracy, do waszej ukochanej ojczyzny, pełni radości, męstwa i wiary. Nie lękajcie się otworzyć waszych serc na światło zmartwychwstałego Pana i pozwólcie, aby przemienił On waszą niepewność w siłę pozytywną dla was i dla innych. Nie lękajcie się kochać wszystkich, przyjaciół i wrogów, ponieważ w miłości przeżywanej tkwi siła i skarb człowieka wierzącego! 

Niech Najświętsza Dziewica Maryja i Święta Rodzina, która mieszkała na tej błogosławionej ziemi, oświeci nasze serca i niech błogosławią was i umiłowany Egipt, który u zarania chrześcijaństwa przyjął ewangelizację od świętego Marka, a na przestrzeni dziejów wydał wielu męczenników i wielką rzeszę świętych! 

*** 

Watykan ogłosił treść telegramu, jaki papież wystosował do prezydenta Egiptu Abd el-Fataha es-Sisiego w chwili odlotu z Kairu. Franciszek napisał:"Opuszczając Egipt wyrażam moją głęboką wdzięczność Jego Ekscelencji i całemu umiłowanemu narodowi egipskiemu za ciepłe przyjęcie i gościnność". Papież zapewnił o swej modlitwie i życzył krajowi pokoju i radości.

***

Katolicy Egiptu stanowią mniejszość w mniejszości. W sumie jest ich ponad 250 tys. Najliczniejszą wspólnotę tworzą katolicy obrządku koptyjskiego, których jest ok. 220 tys. Katolicki Kościół Koptyjski powstawał stopniowo w wyniku zawieranych w różnych latach unii z Rzymem. Ostatecznie uformował się w 1741 r. jako wikariat apostolski w wyniku działalności misyjnej Kościoła łacińskiego w środowisku Koptów. Leon XIII listem apostolskim „Christi Domini” z 26 listopada 1895 r. utworzył katolicko-koptyjski Patriarchat Aleksandrii. Przewodniczy mu od 2013 r. patriarcha Aleksandrii Ibrahim Isaac Sidrak.

W ostatnich latach Kościół ten cechuje duży dynamizm duszpasterski i społeczny, przejawiający się w katechezie i licznych inicjatywach miłosierdzia, zwłaszcza wobec bezrobotnych, prostytutek, więźniów i rodzin przeżywających kryzysy. Przede wszystkim jest obecny na polu edukacji prowadząc aż 170 katolickich szkół, w których większość uczniów to muzułmanie.

Inne wschodnie Kościoły katolickie w Egipcie to: melchici, maronici, syryjczycy, ormianie i chaldejczycy. Kościół łaciński, liczący ok. 10 tys. wiernych, tworzy jeden wikariat apostolski Aleksandrii z siedzibą w Kairze. 

:: PROGRAM na MAJ 2017 roku ::

:: PROGRAM na KWIECIEŃ 2017 r. ::

:: ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA NA WIELKI POST ::

ORĘDZIE PAPIESKIE NA WIELKI POST 2017

 Słowo jest darem. Druga osoba jest darem
 
Drodzy Bracia i Siostry!
 
Wielki Post to nowy początek, to droga prowadząca do bezpiecznego celu: Paschy Zmartwychwstania, zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Okres ten zawsze kieruje ku nam stanowczą zachętę do nawrócenia: chrześcijanin jest wezwany, by powrócił do Boga „całym swym sercem” (Jl 2,12), aby nie zadowalał się życiem przeciętnym, ale wzrastał w przyjaźni z Panem. Jezus jest wiernym przyjacielem, który nas nigdy nie opuszcza, bo nawet kiedy grzeszymy, czeka cierpliwie na nasz powrót do Niego, a wraz z tym oczekiwaniem, ukazuje swoje pragnienie przebaczenia (por. Homilia podczas Mszy św., 8 stycznia 2016).
 
Wielki Post jest czasem sprzyjającym zintensyfikowaniu życia duchowego poprzez święte środki, jakie oferuje nam Kościół: post, modlitwę i jałmużnę. U podstaw wszystkiego jest Słowo Boże, do którego słuchania i bardziej pilnego rozważania jesteśmy w tym okresie zachęcani. Chciałbym zwłaszcza zatrzymać się tutaj nad przypowieścią o bogaczu i Łazarzu (por. Łk 16,19-31). Pozwólmy się zainspirować tą tak znamienną kartą, która daje nam klucz do zrozumienia, jak działać, aby osiągnąć prawdziwe szczęście i życie wieczne, zachęcając nas do szczerego nawrócenia.
 
1. Druga osoba jest darem
 
Przypowieść rozpoczyna się od przedstawienia dwóch głównych bohaterów, ale to człowiek ubogi jest opisany bardziej szczegółowo: jest on w stanie rozpaczliwym i nie ma siły, aby się podnieść, leży u bramy bogacza i je okruszyny, które spadają z jego stołu, całe jego ciało jest pokryte ranami a psy przychodzą je lizać (por. ww. 20-21). Obraz jest więc ponury, a człowiek jest powalony na obie łopatki i poniżony.
 
Scena okazuje się jeszcze bardziej dramatyczna, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ubogi nazywa się Łazarz: jest to imię pełne obietnic, które dosłownie oznacza „Bóg pomaga”. Zatem nie jest to osoba anonimowa, ma wyraźnie określone rysy i ukazuje się jako człowiek, z którym należy łączyć jakąś historię osobistą. Chociaż dla bogacza jest on jakby niewidoczny, dla nas staje się znany i niemal bliski, staje się obliczem; a jako takie – darem, bezcennym bogactwem, istotą chcianą, kochaną, zapamiętaną przez Boga, nawet jeżeli jej konkretna kondycja jest sytuacją odrzucenia przez ludzi (por. Homilia na Mszy św., 8 stycznia 2016).
 
Łazarz uczy nas, że druga osoba jest darem. Właściwa relacja z ludźmi polega na uznaniu z wdzięcznością ich wartości. Również ubogi przy bramie bogacza nie jest irytującą przeszkodą, ale wezwaniem do pokuty i przemiany swojego życia. Pierwszą zachętą jaką kieruje ta przypowieść jest wezwanie do otwarcia drzwi naszego serca na drugą osobę, ponieważ każdy człowiek jest darem, czy jest to ktoś nam bliski, czy też obcy biedak. Wielki Post jest czasem sprzyjającym otwarciu drzwi każdemu potrzebującemu i rozpoznaniu w nim, czy też w niej, oblicza Chrystusa. Każdy z nas spotyka ich na swojej drodze. Każde życie, które napotykamy, jest darem i zasługuje na akceptację, szacunek, miłość. Słowo Boże pomaga nam otworzyć nasze oczy, aby przyjąć życie i je umiłować, zwłaszcza gdy jest słabe. By jednak móc to uczynić, trzeba potraktować poważnie także to, co Ewangelia mówi nam o bogaczu.
 
2. Grzech nas zaślepia 
 
Przypowieść bezlitośnie podkreśla sprzeczności, w których znajduje się bogacz (por. w. 19). Człowiek ten, w przeciwieństwie do ubogiego Łazarza nie ma imienia, jest określony jedynie jako „bogacz”. Jego bogactwo przejawia się w noszonych ubraniach, przesadnym luksusie. Purpura była rzeczywiście bardzo ceniona, bardziej niż srebro i złoto, i dlatego była zastrzeżona dla bogów (por. Jer 10,9) i królów (por. Sdz 8,26). Bisior był specjalnym rodzajem tkaniny, która sprawiała, że ubiór nabierał niemal sakralnego charakteru. Zatem bogactwo tego człowieka było przesadne, również dlatego, że okazywane było codziennie, rutynowo: „dzień w dzień świetnie się bawił” (w. 19). Dostrzega się w nim dramatycznie zepsucie grzechu, które dokonuje się w trzech następujących po sobie etapach: umiłowanie pieniędzy, próżność i pycha (por. Homilia podczas Mszy św., 20 września 2013).
 
Apostoł Paweł powiedział, że „korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy” (1 Tm 6,10). Jest ona głównym powodem korupcji i źródłem zawiści, konfliktów i podejrzeń. Może dojść do tego, że pieniądz może nad nami zapanować tak bardzo, iż stanie się tyrańskim bożkiem (por. Adhort, ap. Evangelii gaudium, 55). Zamiast być narzędziem, które nam służy, by czynić dobro i realizować solidarność z innymi, pieniądz może podporządkować nas i cały świat egoistycznej logice, która nie pozostawia miejsca dla miłości i stanowi przeszkodę dla pokoju.
 
Przypowieść ukazuje nam ponadto, że chciwość bogacza czyni go próżnym. Jego osobowość spełnia się w pozorach, w pokazywaniu innym, na co może sobie pozwolić. Pozory jednak maskują wewnętrzną pustkę. Jego życie jest uwięzione w zewnętrzności, najbardziej powierzchownym i ulotnym wymiarze egzystencji (por. tamże, 62).
 
Najniższym szczeblem tego upadku moralnego jest pycha. Bogacz ubiera się jak by był królem, udaje zachowanie Boga, zapominając, że jest po prostu śmiertelnikiem. Dla człowieka zdemoralizowanego umiłowaniem bogactwa nie ma nic oprócz własnego „ja”, i dlatego jego spojrzenie nie dostrzega otaczających go osób. Owocem przywiązania do pieniędzy jest zatem pewien rodzaj ślepoty: bogacz nie widzi głodnego biedaka, poranionego i leżącego w swym upokorzeniu.
 
Patrząc na tę osobę możemy zrozumieć, dlaczego Ewangelia tak wyraźnie potępia miłość pieniędzy: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6,24).
 
3. Słowo jest darem
 
Ewangelia o bogaczu i ubogim Łazarzu pomaga nam dobrze przygotować się na zbliżające się Święta Paschalne. Liturgia Środy Popielcowej zaprasza nas do przeżycia doświadczenia podobnego, do tego, jakie w sposób bardzo dramatyczny było udziałem bogacza. Kapłan, nakładając popiół na głowę, powtarza słowa: „Pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Rzeczywiście zarówno bogacz jak i ubogi umierają, a zasadnicza część przypowieści ma miejsce w zaświatach. Obie postacie nagle odkrywają, że „nic nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść” (1 Tm 6,7).
 
Również nasze spojrzenie otwiera się na zaświaty, gdzie bogacz prowadzi długi dialog z Abrahamem, którego nazywa „Ojcem” (Łk 16,24.27), wykazując, że należy do ludu Bożego. Ten szczegół czyni jego życie jeszcze bardziej niespójnym, ponieważ do tej pory nic nie powiedziano na temat jego relacji z Bogiem. W istocie w jego życiu nie było miejsca dla Boga, bo jego jedynym bogiem był on sam.
 
Dopiero pośród udręk zaświatów bogacz rozpoznał Łazarza i chciałby, aby biedak ulżył jego cierpieniom przez odrobinę wody. Gesty, o które prosi Łazarza są podobne do tych, których bogacz sam mógł dokonać, ale których nigdy nie dopełnił. Abraham jednak wyjaśnia jemu: „za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz” (w. 25). W zaświatach zostaje przywrócona pewna sprawiedliwość i cierpienia życiowe są równoważone przez dobro.
 
Przypowieść idzie dalej i tak przedstawia przesłanie dla wszystkich chrześcijan. Bogacz bowiem, który ma braci jeszcze żyjących, prosi Abrahama, aby posłał do nich Łazarza, aby ich przestrzec. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków; niechże ich słuchają” (w. 29). A wobec sprzeciwów bogacza dodał: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (w. 31).
 
W ten sposób ukazuje się prawdziwy problem bogacza: źródłem jego nieszczęść jest nie słuchanie Słowa Bożego. To go doprowadziło do tego, że już nie kochał Boga, a zatem gardził innymi. Słowo Boże jest żywą siłą, zdolną do wzbudzenia nawrócenia ludzkiego serca i do ponownego ukierunkowania człowieka ku Bogu. Konsekwencją zamknięcia serca na dar przemawiającego Boga jest zamknięcie serca na dar brata.
 
Drodzy bracia i siostry, Wielki Post jest czasem sprzyjającym odnowieniu siebie w spotkaniu z Chrystusem żyjącym w Jego Słowie, w sakramentach i w bliźnim. Pan – który podczas czterdziestu dni spędzonych na pustyni zwyciężył podstępy kusiciela – wskazuje nam drogę, którą trzeba pójść. Niech Duch Święty prowadzi nas do podjęcia prawdziwej pielgrzymki nawrócenia, by odkryć na nowo dar Słowa Bożego, by zostać oczyszczonymi z grzechu, który nas zaślepia i służyć Chrystusowi obecnemu w braciach potrzebujących. Zachęcam wszystkich wiernych do wyrażenia tej duchowej odnowy poprzez uczestnictwo w Kampaniach Wielkopostnych, promowanych przez wiele organizacji kościelnych, w różnych częściach świata, aby rozwijać kulturę spotkania w jednej rodzinie ludzkiej. Módlmy się za siebie nawzajem, abyśmy uczestnicząc w zwycięstwie Chrystusa umieli otworzyć nasze drzwi dla osób słabych i ubogich. Wówczas będziemy mogli w pełni żyć i świadczyć o radości paschalnej.
 
W Watykanie, 18 października 2016 r., w Święto św. Łukasza Ewangelisty
:: ZAPROSZENIA ::

:: PROGRAM na MARZEC 2017 r. ::

:: 86. ROCZNICA OBJAWIEŃ W PŁOCKU ::

:: ZAPROSZENIA 2017 ::

:: PROGRAM na LUTY 2017 r. ::

Strona 1 z 19 1 2 3 4 > >>
:: IMIENINY OBCHODZĄ ::
:: KALENDARZ ::
trwa inicjalizacja, prosze czekac...dodatki na bloga
:: Logowanie ::
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie